Być może spotkałeś lub spotkałaś się już z szafami przeciwpożarowymi opisanymi jako „do baterii litowo jonowych”. Zazwyczaj widnieje przy nich oznaczenie typ 90, tak jak przy powszechnie stosowanych szafach na palne ciecze.
Jeśli rozumiesz to wprost, czyli że szafa zapewnia 90 minut ochrony przed pożarem baterii, to muszę Cię zmartwić, tak nie jest. I uważam, że żeby realnie ograniczyć ryzyko, każdy powinien wiedzieć, na czym polega obecny „stan techniki”, zanim podejmie świadomą decyzję o wyborze szafy.
Liczę, że ten artykuł będzie dla Ciebie wsparciem.
Czym są te szafy przeciwpożarowe „do baterii litowo jonowych”
Zacznijmy od rozebrania na czynniki pierwsze tego, czego na rynku jest dzisiaj najwięcej.
Kilka lat temu coraz częstsze pożary baterii między innymi w sklepach i serwisach rowerowych wymusiły reakcję rynku. Producenci szaf przeciwpożarowych zgodnych z EN 14470-1 (szafy na ciecze łatwopalne) zauważyli nowy popyt, więc część swoich zasobów skierowali na „szafy do baterii”.
Rynek bardzo szybko ich jednak zweryfikował. Standard EN 14470-1 odnosi się wyłącznie do działania ognia od zewnątrz. Badamy izolacyjność wnętrza szafy w czasie pożaru trwającego na zewnątrz konstrukcji. W dużym uproszczeniu rzecz jasna…
W przypadku ciekłych substancji łatwopalnych, gdzie kluczowa jest temperatura samozapłonu i prężność par, jest to świetny kierunek. Ale na pewno zgodzisz się ze mną, że charakterystyka zapalenia baterii, a przykładowo par acetonu, to zupełnie inne zjawisko, szczególnie jeśli chodzi o drogę dojścia do pożaru.
W praktyce oznacza to tyle, że 90 minut odporności ogniowej takich szaf nie mówi nic rzetelnego o zachowaniu podczas pożaru baterii litowo jonowych, które są w środku przechowywane, a często także ładowane.
Badanie wg EN 1363-1 odpowiedzią na niedostatki EN 14470-1?
W tym momencie pojawia się kolejny ratunek, badanie wg EN 1363-1, czyli badanie odporności ogniowej wyrobów budowlanych. Metodologia jest znana, sprawdzona, wynik w postaci krzywej temperatury w czasie wygląda bardzo dobrze.
Tylko warto zadać sobie proste pytanie: co faktycznie zostało zbadane?
Czy była to kompletna szafa przeciwpożarowa, która wyrobem budowlanym nie jest, czy może jedynie jej część, na przykład drzwi albo panel? Jeśli badano wyłącznie fragment, to tak naprawdę mówimy tylko o odporności EI 90, czyli o szczelności i izolacyjności tej przegrody.
A co z nośnością konstrukcji jako całości? W przypadku szafy nie da się jej rzetelnie określić tą metodą. Moim zdaniem przy pożarze baterii wewnątrz szafy właśnie to teoretyczne „R”, czyli zachowanie konstrukcji w warunkach pożaru, jest elementem krytycznym.
Innymi słowy, szafa z deklaracją 90 minut wg EN 1363-1 również nie oznacza 90 minut odporności ogniowej w scenariuszu pożaru baterii litowo jonowych wewnątrz komory.
Niebezpieczna praktyka niejasnych informacji
Od 14 lat aktywnie uczestniczę w oferowaniu rozwiązań technicznych z zakresu ochrony przeciwpożarowej. Doradzałem, audytowałem, projektowałem bezpieczeństwo, widziałem ten rynek „od kuchni”.
Wszędzie tam, gdzie mogłem, lobbowałem transparentność. Tam, gdzie miałem sprawczość, wprowadzałem zmiany. A tam, gdzie nawet to nie było możliwe, przynajmniej uczciwie mówiłem klientom, jaki jest faktyczny stan dostępnych rozwiązań.
Uważam, że szczególnie w obszarze bezpieczeństwa nie ma miejsca na zatajanie informacji w celach marketingowych. Dzisiaj, kiedy nie jestem związany żadną umową z żadnym producentem, podtrzymuję to stanowisko jeszcze mocniej.
Pożarów baterii będzie coraz więcej, a kupione przez Ciebie rozwiązanie prędzej czy później może zostać wystawione na próbę. Dlatego, mając tę wiedzę, pamiętaj, żeby bardzo dokładnie weryfikować każdą potencjalną „szafę do baterii”.
Na szczęście jest sposób, żeby zrobić to porządnie.
Szafy ognioodporne z faktycznym badaniem z bateriami litowo-jonowymi
Jak to mówią, najciemniej pod latarnią.
Nie jest żadnym problemem wyposażyć szafę w rzeczywiste baterie litowo-jonowe, zasymulować warunki użytkowania u klienta, wywołać w nich pożar, doprowadzić do reakcji łańcuchowej, niech pali się cela po celi.
Da się ustalić parametry, zmierzyć je i opracować raport, który będzie dla klienta realnym potwierdzeniem, że szafa o deklarowanej odporności w minutach faktycznie zniesie taki scenariusz pożarowy.
Dopiero wtedy możemy uczciwie zaobserwować słabe strony dotychczasowych norm, jeśli chodzi o baterie. Bo przecież:
bateria baterii nierówna
pojawia się kwestia ciśnienia i wydzielających się gazów, w tym wodoru
dochodzi temat monitoringu, detekcji, wentylacji, odprowadzenia energii
Wiele słusznych pytań pojawia się już na samą myśl o takim teście, a ile jeszcze wyjdzie w trakcie badań.
Ktoś może powiedzieć, że producenci korzystają z EN 14470-1 i EN 1363-1, bo „lepszych norm dla szaf do baterii nie ma”. To prawda tylko częściowa.
Jeżeli nie istnieją jeszcze dedykowane przepisy i normy dla szaf przeciwpożarowych do baterii litowo jonowych, to stosowanie jakichkolwiek norm zharmonizowanych w tym konkretnym obszarze nie jest obowiązkowe.
Skoro tak, to może lepiej wykonać rzetelne badanie laboratoryjne własnym sumptem, ale zgodnie z rzeczywistą charakterystyką pożaru baterii li ion, zamiast opierać się wyłącznie na dobrze wyglądających oznaczeniach typ 90 czy EI 90?
Na tym właśnie polega świadomy wybór szafy, nie na samej naklejce, tylko na zrozumieniu, co za nią stoi. Bądź krytyczny, sprawdzaj! Od tego zależy Twoje bezpieczeństwo.




