TLB, czyli wiedza Trafna, Lecz Bezużyteczna. Czemu Twój przekaz, niezależnie jak bogaty w dane i doświadczenie, jest bez wartości dydaktycznej.

Taki mądry akronim wpadł mi w oczy podczas czytania książki Pstryk. Jak zmieniać, żeby zmienić autorstwa Chipa Heatha i Dana Heatha, ale nie o niej tu będzie mowa – przynajmniej nie bezpośrednio, choć gorąco polecam!

TLB do tego stopnia mi się spodobało, że zacząłem filtrować rzeczywistość przez pryzmat tego określenia. Również do samego siebie podszedłem krytycznie, a to nigdy nie jest łatwe. 

Ale o co w ogóle mi chodzi?

Ostatnio miałem problemy ze snem. Medytacja wyjątkowo nie pomagała, melisa również, więc postanowiłem sięgnąć po coś, co na mnie zawsze działa, choć tego unikam. Postanowiłem włączyć coś na YouTube, przy czym na pewno usnę.

Przeglądam polecane rekomendacje i padło na trzygodzinny podcast Joe Rogana, w którym wystąpił fizyk Brian Cox. Kto nie zna – to według Wikipedii profesor fizyki cząstek elementarnych. Czy tematyka może być porywająca? Jasne, że tak! Jednak nie o samej fizyce tu będzie mowa.

Efektem mojego „nudnego” wyboru na sen było to, że do czwartej rano chłonąłem każde zdanie, jakie z fascynacją opowiadał Cox na temat astrofizyki. Dlaczego tak się stało? Temat mnie niespecjalnie fascynuje, a mimo to nie tylko się wciągnąłem, ale w pewnym momencie zrozumiałem, że ten gość w niezwykle prosty sposób tłumaczy to, co inni profesorowie nad wyraz niepotrzebnie intelektualizują. Czy stracił w moich oczach, używając prostych metafor? No nie – wręcz przeciwnie. Jego pozycja w mojej ocenie jeszcze bardziej wzrosła. Szacun, jak to mówią.

Jestem przekonany, że masz tak samo jak ja, gdy ktoś, kto ma formalny autorytet, dzieli się doświadczeniem w przystępny, zrozumiały sposób, a komunikat jest prowadzony jak równy z równym. Najzwyczajniej w świecie czujesz, że mu/jej zależy. Być może, jak ja, zaczynasz darzyć tego kogoś sympatią.

Czemu ludzie komplikują to, co można wytłumaczyć prosto

Skoro to jest tak oczywiste (bo jest), to czemu tak wiele osób chcących szkolić czy po prostu dzielić się wiedzą tego nie robi w taki właśnie sposób? Czemu komplikuje, choćby nieświadomie? Czy chodzi o pokazanie swojej wyższości, dowartościowanie się? A może to po prostu klątwa wiedzy i nie zakładają, że inni mogą być na zupełnie innym poziomie wiedzy w omawianej dziedzinie?

Cokolwiek by to nie było, jedno jest pewne: bez umiejętności komunikowania, prawdziwej chęci dzielenia się wiedzą, pokory i gotowości na przyjęcie krytyki nasze zdolności przekazu są po prostu ograniczone i mają niewielką siłę rażenia.

Motywacje, które zabijają dydaktykę

Osobiście zakładam, że w większości takich wypadków diabeł tkwi w motywach i nastawieniu – a więc w tym, czemu ktoś werbalizuje przekaz w taki, a nie inny sposób. Rozważmy więc taką sytuację i dwa podejścia – coś z naszego podwórka przemysłowego, choć takie schematy obserwuje się wszędzie:

Adam pracuje w dużej firmie, gdzie dział BHP jest rozbudowany i składa się z kilku osób. Zależy mu na awansie, podwyżce oraz uznaniu (nie ma w tym absolutnie nic złego – wręcz przeciwnie). Oczywistym jest, że droga do celu wiąże się z zaangażowaniem, eksponowaniem się na tle działu, bo w końcu ktoś musi zauważyć, że Adamowi można powierzyć zarządzanie całym działem.

Jeśli awans, a za tym samym status społeczny, jest celem – to jak taki hipotetyczny Adam może myśleć, żeby tam dotrzeć? Innymi słowy: jaki może być jego motyw i nastawienie zapewniające mu osiągnięcie celu?

Poczucie własnej wartości nie jest statyczne. Cały czas je wzmacniamy – żeby czuć się lepiej, żeby czuć się mądrymi. Jednak bardzo ważne jest to, skąd czerpiemy paliwo.

Jeśli czujesz się kimś mądrym, gdy potęgujesz swój przekaz trudnym słownictwem czy „smaczkami”, które w Twojej ocenie pokazują Twoje kompetencje – innymi słowy kierujesz się zasadą: jestem mądry, gdy pokazuję, ile wiem – to Twoja motywacja najpewniej stoi w opozycji do odbiorców. Ich motyw jest zupełnie inny, bo oni chcą po prostu zrozumieć.

Jeśli posiadasz formalny autorytet, a ten jest poniekąd przypisywany automatycznie „gdy nauczasz”, to najpewniej nie usłyszysz krytyki. Ba, nawet możesz dostać dobry feedback, bo w głowach słuchaczy może się pojawić: „Nie no, przecież nie może być tak, że jestem głupi i tego nie rozumiem.”

Wtedy powstaje pewien absurd, bo słuchacz, który miał się czegoś nauczyć i się wzmocnić, zostaje pozostawiony w gorszym stanie niż przed spotkaniem z Tobą.

Ty z kolei otrzymałeś wzmocnienie i potwierdzenie swoich kompetencji – i w ten oto sposób Twój przekaz staje się jedynie TLB, czyli trafny, lecz bezużyteczny.

Nastawienie zmienia znaczenie bycia kompetentnym

W powyższym schemacie Twoje poczucie bycia kompetentnym, czy nawet mądrym, zależy od wzmocnień z zewnątrz (sam wybierz przymiotnik, który pasuje do Twoich przekonań). Oznacza to, że czujesz się dobrze, gdy uzyskasz zachwyt nad swoim intelektem – nieważne, czy jest on jedynie iluzoryczny.

To pułapka, z której trzeba uciekać, bo takie zewnętrzne gratyfikacje uzależniają Cię, a przede wszystkim ograniczają Twoje faktyczne kompetencje – te, które są kluczowe w dydaktyce: umiejętność przekazywania wiedzy w sposób przystępny.

A w branży przemysłowej przekaz musi być przede wszystkim użyteczny – użyteczny dla Twoich słuchaczy.

Czy Twój sukces polega na zdobywaniu wiedzy, czy też na udowadnianiu swojej inteligencji?

Wyobraź sobie, że Twoje nastawienie, a więc celowość Twoich działań, to zdobywanie wiedzy – nic więcej. Do osiągnięcia tego celu nie potrzebujesz nikogo innego, tylko siebie. Nagle Twoje poczucie własnej wartości wzmacnia się z każdą przeczytaną książką, z każdym aktywnie przebytym szkoleniem – i nagle sobie uświadamiasz, że jesteś faktycznie spełniony i kompetentny.

Nie musisz nikomu nic udowadniać, a więc w Twojej przestrzeni poznawczej przed szkoleniem widzisz przede wszystkim, jak ciężką drogę przebyłeś, żeby być tu, gdzie obecnie jesteś.

Nagle robi się przestrzeń na empatię i realną chęć nauczania. Twoja uwaga jest w pełni skupiona na odbiorcach – to w ich głowach jest Twój cel, a Twoje „ja” się rozmywa.

Jestem przekonany, że wraz z nowym nastawieniem Twój przekaz będzie zupełnie inny – lepszy – a odbiorcy to zauważą i poczują. Staniesz się magnetyzujący, bo Twoja pasja pociągnie za sobą emocje.

A uwierz mi – to właśnie one są gwarantem tego, że wiedza zostanie z Twoimi odbiorcami na długo.

I kto wie – może zainspiruje ich do dalszych poszukiwań. Jestem przekonany, że tak będzie.

Pamiętaj o pokorze i prawdziwej mądrości

Nie jesteś mądry, bo coś wiesz.

Nie jesteś głupi, bo czegoś nie wiesz.

Mądry jesteś wtedy, gdy potrafisz przyznać się do niewiedzy i szukasz odpowiedzi.

Głupi – gdy wiesz, że nie wiesz, ale wciąż grasz rolę eksperta.

Jeśli masz wątpliwości, czy warto poddać się tej refleksji, to wiedz, że niestety nie ja jestem taki mądry. Choć obserwacje są moje, to inspiracje i wiedzę zaczerpnąłem z:

Bibliografia i Inspiracje:

  • Nowa psychologia sukcesu – Carol S. Dweck
  • Pstryk. Jak zmieniać, żeby zmienić – Chip Heath, Dan Heath
  • Psychologia społeczna – Bogdan Wojciszke